weekend miodowy.

Przed przejściem do posta proszę, włączcie tą piosenkę. Towarzyszyła mi ona podczas ostatnich tygodni.

***

Poznaliśmy się z D ponad pięć lat temu. Nasz związek to setki kilometrów, dziesiątki lotów samolotem, tysiące złotych wydanych na bilety, miliony łez tęsknoty i radości, miliardy miłosnych uniesień. Gdy ludzie poznają naszą historię są pełni podziwu. „Daliście radę? Tyle czasu na odległość? W takim wieku?” Dla mnie nie ma bardziej naturalnej rzeczy na świecie. Wiązaliśmy się z nastawieniem na duże cierpienie, ale na jeszcze większe szczęście. Przez te lata nauczyłam się, że najbardziej docenia się to, czego nie ma sie blisko siebie… I może dzięki temu jesteśmy dzisiaj silniejsi niż kiedykolwiek mogłam sobie wyobrażać?

28 kwietnia wzieliśmy ślub. Nigdy nie sądziłam, że w wieku 23 lat będę już mężatką. Ale czy to nie jest najpiękniejsza rzecz jaka mogła mi się przydarzyć? Życzę Wam wszystkim, abyście znaleźli osobę, która zna Was lepiej niż Wy sami siebie znacie. Osobę, która potrafi Was pocieszyć jeszcze zanim zaczniecie płakać. Osobę z którą możecie słuchać Motorheada jadąc samochodem w nocy. Osoba na którą każdego dnia możecie patrzeć z podziwem; na którą możecie spojrzeć i pomyśleć, że z nią chcielibyście spędzić całe życie na Ziemi i całą wieczność w Niebie.

Poniżej jest kilka zdjęć z naszego weekendu miodowego. Krótkiego, leśnego, chaotycznego, czułego, wyjątkowego weekendu miodowego, który spędziliśmy w Borach Tucholskich, dokładnie w Świcie. Trudno nawet nazwać to wsią, ponieważ mieści się tam tylko leśniczówka, pole namiotowe i agroturystyka w której spaliśmy. W Świcie nie ma ani jednej lampy ulicznej, nie ma drogi przejazdowej, nie ma sklepu. Stojąc nocą na naszym balkonie słyszeliśmy dziki plądrujące pobliskie pole, widzieliśmy niebo rozjaśnione tysiącem gwiazd, nad naszymi głowami latały nietoperze i sowy. Jeśli chcielibyście przeżyć coś takiego to z czystym sercem polecam tą cudowną agroturystykę.

Na ostatnich zdjęciach jest nasza rodzina – tak, mamy taką fajną rodzinę, że byli z nami podczas weekendu miodowego! Wspólnie spędziliśmy kilka godzin na spływie kajakowym pełnym nurogęsi, powalonych drzew, rechotu żab i czekoladowych ciastek.

Gonna lift you up til our feet don’t touch the ground
let’s go tell the others now so we can all float around
we’ll melt into the night
i don’t wanna be the one to wait around to die
i wanna look up, so i can see the blue sky
see the blue in your eye